Suszone owoce zamiast cukierków dla dziecka

Suszone śliwki czy morele warto podawać maluchom, które już sprawnie gryzą (po 2.-3. roku życia), bo są równie słodkie jak żelki czy lizaki, a jednocześnie naturalne.

Zdjęcie

/Arch/123RF Picsel
/Arch/123RF Picsel

Ich ogromną zaletą jest wysoka zawartość witamin i soli mineralnych (jak beta-karoten, magnez, potas) oraz błonnik, pomocny przy skłonności do zaparć. Nie należy jednak mylić owoców suszonych z kandyzowanymi. Te ostatnie – chociaż wyglądają bardziej efektownie i kolorowo – nie są tak zdrowe. Zawierają głównie cukier, a pozostałych składników odżywczych nie ma w nich wiele. Wybór suszonych owoców w sklepach jest bogaty: można kupić morele, śliwki, ananasy, figi, rodzynki czy daktyle.

Dla dzieci najlepiej wybierać produkty ekologiczne (suszone na słońcu), bez dodatku niezdrowych konserwantów. Zanim podamy owoce smykowi, trzeba je opłukać i na chwilę namoczyć we wrzątku, a po odlaniu wody osuszyć papierowym ręcznikiem. Mimo tylu zalet nie należy ich serwować dzieciom bez ograniczeń, gdyż zawierają duże ilości kalorii. Odpowiednia dzienna porcja to 2-3 suszone morele lub daktyle albo garstka rodzynek.

Reklama

Artykuł pochodzi z kategorii: Dania dla dzieci

Zobacz również

  • Składniki: 320 dag filetu z indyka 34 młode marchewki 31 pietruszka 3kawałek selera 31 łyżka masła 32 ziemniaki 32 łyżki gęstej śmietany 3sól, pieprz 3cukier 32 tosty pszenne, szczypiorek więcej