• Informacje na temat:

    w czym marynować mieso z dzika

Artykuły na temat: w czym marynować mieso z dzika
  • Ryby mają głos

    Jakie państwo mają ryby? - klasyczne pytanie w nadmorskiej czy nadjeziornej restauracji w Polsce zawsze wzbudza popłoch. Bo jeśli jest łosoś, to norweski, panga - wietnamska, matiasy - holenderskie, tilapia -chińska. A gdzie ryby z jeziora, nad którym siedzimy? Gdzie bałtyckie dorsze, łososie, turboty, witlinki i sandacze? Nie ma, I długo nie będzie. Dlaczego? Bo w Polsce ryby głosu nie mają.

  • Toskania z perspektywy kieliszka i talerza

    Na warsztatach kulinarnych organizowanych przez firmę VisiToscana miałam okazję poznać smaki Toskanii i zwiedzić niewielką, ale uroczą jej część. To była prawdziwa uczta dla zmysłów! Czym się różni(...) miasteczka z uroczym rynkiem, na którym stoją dwa pomniki: słynnego Verrazzano oraz uskrzydlonego nagiego męskiego tułowia autorstwa naszego rodaka Igora Mitoraja. Zgadnijcie, z którym turyści robią więcej...

  • Epizody Magdy G.

    Co pani ostatnio ugotowała? Magda Gessler: Kotlety siekane z dzika, genialny krupnik, makowiec na kruchym drożdżowym cieście. A na przystawkę pulpety z dorsza marynowane w zaprawie octowo(...) i zaskakujących miejsc. Jestem trochę czarodziejką. Wchodzę do restauracji i już wiem, w czym tkwi problem. Często są to kłopoty rodzinne, ale, niestety, najczęstszym problemem jest to, że Polacy po prostu nie...

  • Bumbu, czyli co jadają Indonezyjczycy

    Bum, bum, bum..... Indonezja. Godzina 7 rano. Bum,bum, bum.... Jak Indonezja długa i szeroka głuchy dźwięk bum, bum, bum... rozlega się po wsiach i w zaułkach miast i miasteczek. To indonezyjskie matki, żony i kochanki tłuką w drewnianych moździerzach pastę bumbu.

  • Słodki amok

    W Wielkiej Brytanii godzina piąta po południu to pora herbaty i maślanych ciasteczek. W Polsce także batoników, czekoladek, delicji. Muszę zjeść cos słodkiego! Też tak masz? Halo, to woła mózg! Sprawdź, czego mu brakuje, gdy gwałtownie domaga się słodyczy.

  • Pierwszą wizytę w Bordeaux zachowam we wdzięcznej pamięci między innymi dlatego, że tu właśnie, niczym pretendent do laurki w Księdze rekordów Guinnessa, zjadłem w ciągu jednego dnia trzy olbrzymie krwiste antrykoty wołowe - na drugie śniadanie, obiad i kolację. Dzieło przypadku, rzecz jasna, lecz jakże wymowne! Goszczący nas, polskich dziennikarzy, winiarze chcieli zaserwować tradycyjne...